środa, 18 marca 2009

Juhasi & Marleye


Dawno temu nagrywałem z radia jakiś kolejny polski utwór nieznanego wykonawcy. Nie pamiętam, co to było (jakaś podróba Rolling Stones?), w każdym razie moja siostra dość sceptycznie (chyba zresztą miała rację) wyraziła się o tej piosence: Czemu to nagrywasz, za kilka lat nikt tego nie będzie pamiętać. Co innego Stonsi... W pewnym sensie uderzyła w sedno – mało kto pamięta kapele i ma nagrania, które przepadły...
Najprawdopodobniej w 1986 nagrałem utwór (chyba z 3), którego już potem nigdy nie usłyszałem i tak naprawdę nie wiem, kto go wykonywał. Nie wiem, bo prowadzący audycję prezentował go jako swego rodzaju zagadkę lub grupa nie miała może jeszcze nazwy? Tak czy inaczej premiera ta została nadana pod kryptonimem Juhasi i Marleye.
Jesteś
i wiesz coś na ten temat?

sobota, 14 marca 2009

Szaleństwa Brooklynu













The Brooklyn Follies
Paul Auster 2003-2004
Rebis 2005

* * * * 1/3 *




Po Uwerturze spodziewałem się, że Szaleństwa Brooklynu będą zbiorem scenek oraz epizodycznych zdarzeń i bohaterów ujętych w pisanej przez Nathana Glassa Księdze ludzkich szaleństw. Tymczasem powieść bardziej przypomina Świat według Garpa niż Brooklyn Boogie. Paul Auster ogranicza się do znacznie mniejszej liczby bohaterów, a szaleństw i sinusoidalnych emocji jest i tak wystarczająco dużo.
Poddajemy się opowieści jak dziewczynka ze 150. strony, codziennie słuchająca opowieści wymyślonej przez Franza Kafkę w ostatnich, mimo wszystko chyba najszczęśliwszych, miesiącach życia pisarza.

Dostała pewną historię, a kiedy człowiek ma szczęście żyć jakąś historią, żyć w wymyślonym świecie, cierpienie związane z tym światem znika. Bo dopóki trwa opowiadana historia, rzeczywistość nie istnieje.

Wydawca mówi:
Z mozaiki splatających się, przenikających i oddziałujących na siebie indywidualnych losów wyłania się zbiorowy portret nowojorczyków i Amerykanów sprzed 11 września - z ich pragnieniami, marzeniami, lękami i wątpliwościami.

Autor pisze:
W końcu puścili mnie do domu. Wyszedłem na chłodne poranne powietrze i tak bardzo cieszyłem się, że żyję... aż chciało mi się krzyczeć. Nade mną niebo miało barwę najczystszego, najgłębszego błękitu. [...] Była ósma, gdy wyszedłem na ulicę, ósma rano jedenastego września 2001 roku... zaledwie czterdzieści sześć minut przed rozbiciem się pierwszego samolotu o północną wieżę World Trade Center. Dwie godziny później nad Brooklyn nadciągnął dym z trzech tysięcy spalonych ciał i opadł na nas białą chmurą popiołu i śmierci. Tymczasem wciąż była ósma rano i gdy szedłem ulicą pod tym nieprawdopodobnie błękitnym niebem, byłem szczęśliwy, moi drodzy, byłem najszczęśliwszym człowiekiem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi.

I jak mówił Harry: Eks jest ekstra, mój przyjacielu. Teraz i zawsze eks jest ekstra.

piątek, 13 marca 2009

Noc wyroczni













Oracle Night
Paul Auster 2003
Rebis 2004

* * * * 1/3 *




Portugalski niebieski zeszyt, chiński właściciel sklepu papierniczego, stara oglądarka do stereoskopowych przezroczy, warszawska książka telefoniczna z 1937 roku. Przeplatające się nieodmiennie życie, śmierć, zdrada, miłość i czas. I dotyk mroku, który tak nagle, z niczego, wali czytelnika w głowę jak obuchem.

Nie dotknęli się przez ponad dwa lata, ów pocałunek odwraca czas. Ich ciała przypominają sobie przeszłość, a kiedy już zaczyna w nich odżywać wszystko, czym żyli razem w przeszłości, nie potrafią się powstrzymać. Przeszłość bierze górę nad teraźniejszością, przyszłość na razie nie istnieje.

Wydawca napisał:
Powieść Paula Austera czyta się jak hipnotyzującą historię o duchach. W tej książce jednak duchów nie ma, są tylko ludzie z krwi i kości, zabłąkani wśród niesamowitości życia codziennego.

Mistrz Auster napisał:
- Wiem, że nigdy nie wchodzisz do mojej pracowni. Lecz jeśli wejdziesz i przypadkiem otworzysz kupiony w sobotę niebieski zeszyt, przekonasz się, że piszę opowieść bardzo podobną do tego snu. Jest drabinka, prowadzi do podziemnego pomieszczenia, są regały z książkami, mała sypialnia na zapleczu. A teraz mój bohater właśnie zatrzasnął się w pokoiku i nie wiem, jak go wydostać. [...] Więc nie wiesz, co nas spotkało zatrzaśniętych w pokoju?
- Nie doszłam do tego. Ale znaleźlibyśmy wyjście. Sam wiesz, ludzie we własnych snach nie umierają. Gdyby nawet drzwi były zatrzaśnięte, musiałoby się przydarzyć coś, co nas uwolni. Tak to jest. Póki śnisz, zawsze jest wyjście.

czwartek, 12 marca 2009

Dalekłe gdześ



Album Leszka Kułakowskiego i Kaszubów poznałem ponad 10 lat temu dzięki świadkowi Marcinowi i na początku słuchałem go dość często. Upatrzyłem
{a może raczej uszyłem} sobie zwłaszcza 1, 7 i 8 utwór, będący zresztą skróconą wersją pierwszego. Dalekłe gdześ, jak znakomitą większość kompozycji na płycie, rozpoczyna kaszubska przystawka folkowa. Komuś, kto się niecierpliwi i myśli, że tak będzie przez prawie godzinę, proponuję przejechać na 2 minutę bez 2 sekund, wtedy to pojawia się nieprawdopodobny klimat Novi Singers, Krzysztofa Komedy i polskiego kina lat 60. I tak jest do końca: kaszubskie intra, pieśni ludowe, jazzowe improwizacje, trochę mroczniejszych dźwięków, a także radosny wspomniany numer 7 - Po roboce Tuńc. No i ten piękny język kaszubski...
Ostatnio długo i bezskutecznie szukałem tego krążka w domowych zakamarkach, aż wreszcie kilka dni temu natknąłem się na niego przypadkowo - najwyraźniej skończył zabawę w złośliwość przedmiotów martwych... Martwych? Płyta słupskiego pianisty żyje i przyciąga jak magnes gotowa do zabrania w dalekłe gdześ...
___________________________

Leszek Kułakowski & Kaszubi
Leszek Kułakowski & Kaszubi

* * * * 1/3 *

Polonia Records, 1997

Leszek Kułakowski - piano
Adam Wendt - alt & tenor sax
Olo Walicki - bass & bass guitar
Marcin Jahr - drums
Zespół folklorystyczny Modraki z Parchowa Waldka Kapiszki
Zespół wokalny Swinging Singers
Polskie Radio Gdańsk, 10-14 & 18-21 IX 1996

poniedziałek, 23 lutego 2009

Jump


Jump jest non stop kolor, nawet w przedziwnych wykonaniach:)):



LOL, a i country idzie polubić

A teraz coś z kategorii muzycznych jaj - grupa Antibalas (fuu, ciekawe, co oznacza ta nazwa?) w weselnej interpretacji przeboju:



Uff... Pan młody to chyba jednak woli oryginał Van Halen

Van Halen:
1. 1984 1984 * * * * 1/3 *
2. Van Halen 1979 * * * 4 *
3. 5150 1986 * * * 2/3 * *
4. Van Halen 1978 * * * 1/2 * *
:: Diver Down 1982 * * * 1/2 * *

David Lee Roth {który wygrał pojedynek z byłymi kolegami, a dopomógł mu nieoceniony Vai}:
1. Eat 'Em and Smile 1986 * * * * 1/4 *
:: Skyscraper 1988 * * * * 1/4 *
3. cała reszta płyt * * * 1/2 * *

niedziela, 22 lutego 2009

Zizi Hill


Nie jest to kapela z mojego topu, choć parę niezłych kawałków popełniła (choćby Cheap Sunglasses czy La Grange). Akurat sobie odświeżam trio - w którym jest dwóch brodaczy po kolana, a trzeci bez zarostu nazywa się Broda - i przypominam jak to ze 20 lat temu, słysząc Manic Mechanic, myślałem, że to Zappa lub Vai...



ZZ Top w wersji nieco odbiegającej od studyjnej, ale za to z prawdziwym teksańskim baletem gitarzystów.

Są grupy, które wydały wspaniałe albumy i takie, które nagrały kilka znakomitych utworów. ZZ to przykład tej drugiej kategorii, najlepsze ich płyty są co najwyżej średnio dobre:
1. Tres Hombres 1972 * * * 1/2 * *
2. Deguello 1979 * * * 1/3 * *
3. Eliminator 1983 * * 3 * *
:: Rhythmeen 1996 * * 3 * *

sobota, 21 lutego 2009

Mufinki


Muffin Men wywodzą się z Liverpoolu i grają covery, lecz nie Beatlesów (wtedy pewnie nazywaliby się inaczej – może Sgt. Strawberry albo Yellow Submarines?), a Franka Zappy… Grupa została założona w 1990 roku specjalnie na okolicznościowy koncert z okazji 50. urodzin mistrza – wirtuoza gitary oraz geniusza kompozycji i aranżacji – i od tychże kilkunastu lat konsekwentnie wypełnia tzw. Zappa’s Universe. Co najważniejsze, nie jest to jedynie bierne odtwarzanie, ale urozmaicanie konwencji i styli w iście zappowskim duchu. Ogromna w tym zasługa głównie gitarzysty Carla Bowry’ego i grającego na flecie Andy’ego Frizella, a oblicze zespołu kształtowali także gościnnie pojawiający się na nagraniach i koncertach muzycy, którzy występowali niegdyś z Zappą: Jimmy Carl Black, Napoleon Murphy Brock, Mike Keneally, Don Preston i Ike Willis.



Jak się okazuje, Beatlesów też grają, ale montując utwór King Kong, I Want You.
Warto poszukać i posłuchać innych Mufinków na tubie (chociażby prawie tanecznej wersji My Guitar Wants To Kill Your Mamma



albo Trouble Every Day)



a także innych genialnych interpretatorów na blogu ...

Oh No


Nie mogłem znaleźć lepszego utworu na intro - takiego, który czasami często powraca i spaceruje po głowie. Frank w 14. chyba wersji (1974) - zresztą zappabistej - Oh No I Don’t Believe It.




Niemal siedmiominutowa porcja muzyki z banerem reklamowym

Frank Zappa:
1. Freak Out! 1966 * * * * 5
:: The Grand Wazoo 1972 * * * * 5
:: Sheik Yerbouti 1979 * * * * 5
:: Joe's Garage 1979 * * * * 5
5. We're Only In It For the Money 1968 * * * * 2/3 *
6. Absolutely Free 1967 * * * * 1/2 *
:: Lumpy Gravy 1968 * * * * 1/2 *
:: Uncle Meat 1969 * * * * 1/2 *
:: Hot Rats 1969 * * * * 1/2 *