Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ♫ Mech. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ♫ Mech. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2014

Romantic Blues XXI wieku


Kiedy byłem małym chłopcem, zastanawiałem się, co te Zjednoczone Siły Natury wyśpiewują w Romantic Bluesie. Już nie muszę się głowić – parę lat temu Robert Millord Milewski przetłumaczył wokalizę na angielski:


Na 2015 rok życzę Wam samych przyjemności i romantyzmu w bluesie życia!

wtorek, 31 grudnia 2013

...przy tym toast...


Choć blog tkwi w śpiączce, może sprawię komuś sylwestrową frajdę jak parę lat temu Arturowi. Oto znalezisko mijającego roku z kategorii niepublikowanych archiwalnych taśm.
14 lutego 1982 r., kiedy mało kto w Polsce (lub nawet nikt) obchodził walentynki, Mech wystąpił wraz z grupami Kombi i Exodus w koncercie na rzecz powodzian. Fajnie by było cały występ znowu usłyszeć, a tymczasem dzięki współtwórcy muzyki i autorowi słów, Robertowi Millordowi Milewskiemu, możemy poznać (lub przypomnieć sobie) porywającą wersję pewnego utworu:

Samych przyjemności i lepszego, a przynajmniej nie gorszego, 2014 roku!

piątek, 2 września 2011

Kaskader inaczej




Był chyba maj 1982 r., gdy już pozbawiony Zjednoczonych Sił Natury zespół Mech nagrał w Akademii Muzycznej pierwszą wersję Kaskadera. Tegoż samego dnia pojawił się z nim w wieczornej audycji radiowej. Niestety, nieodżałowana restrukturyzacja kaset (mono-stereo) oraz ogólnie znany ówczesny deficyt kaset na rynku sprawiły, że ostał mi się jedynie instrumentalny fragmencik, wielokrotnie przegrywany zresztą z kasety na szpulę i odwrotnie (za ostatnim razem to szpulowiec odmówił nawet całkowitego posłuszeństwa:{). Trzeba tylko przymrużyć ucho, a nawet niewprawne rozpozna, co w tej wersji robi różnicę.
Brak Roberta Milewskiego na zdjęciu z tygodnika Razem nie oznacza, że już go w grupie nie było - po prostu się zawieruszył na innej stronie.

piątek, 19 sierpnia 2011

Electric Voice




Dwadzieścia kilka lat temu Tomasz Beksiński napisał angielskie teksty dla Omni. Marceli Latoszek wrócił do nich po latach i w 2007 r. Maciej Januszko przetłumaczył oraz zaśpiewał Electric Voice. W nagraniu wzięli udział również Rafał Błażejewski i Piotr „Dziki” Chancewicz, więc proporcje Omni - Mech zostały zachowane. Muzycy planowali realizację całej płyty. Zapowiada(ł?) się interesujący projekt...

♫ ♫ ♫

A jednak zapowiada! Oto dziesięć dni później, pod koniec sierpnia, czytam w sieci świeże informacje:
Jesienią "tOMEk Beksiński"

W WYNIKU WSPÓŁPRACY GRUPY
OMNI I MACIEJA JANUSZKO Z ZESPOŁU MECH, 17 PAŹDZIERNIKA UKAŻE SIĘ PŁYTA.

Album
"tOMEk Beksiński" składać się będzie z 10 kompozycji, w tym 8 do tekstów Tomka Beksińskiego.
Teksty te
Beksiński stworzył w latach 1983 - 1984 do utworów skomponowanych przez Omni, jednak do tej pory piosenki te istniały tylko w wersji demo, czekając na odpowiedniego wokalistę. Wszystkie zostały nagrane po raz pierwszy, ale kompozycje pochodzą z lat osiemdziesiątych, z wyjątkiem "Latającej Trumny", "Ucieczki", "Children of Cool" oraz "Herigerigeri".
Do
Marcelego Latoszka i Rafała Błażejewskiego z Omni dołączył Maciej Januszko (Mech) i tak powstał projekt OME. W nagrywaniu płyty udział wzięło wielu gości, m.in. Anja Orthodox (Closterkeller), Wojtek Waglewski (Voo Voo), Jerzy Styczyński (Dżem), Łukasz Rychlicki (Merry Pop Ins), Robert Fijałkowski (Drimsztajn), Piotr Pniak (Proletaryat) oraz muzycy grupy Mech: Piotr "Dziki" Chancewicz, Tomasz "Soolo" Solnica i Paweł "Rekin" Jurkowski.


poniedziałek, 11 stycznia 2010

Mechofer z paproci


W pierwszej połowie lat 80. moim
nr. 1 na krajowej scenie muzycznej był Mech
i jego Zjednoczone Siły Natury...



Taka fotka była w Panoramie. Pamiętam, że w tekście była mowa o wydanych singlach, planowanych longach i o nagranych dla PR3 około T R Z Y D Z I E S T U utworach studyjnych. Gdzie one są, jeśli w ogóle były i jeśli są?!!!



Miałem kiedyś nagrywane grundigiem 2 koncerty – niespełna
45-minutowy koncert na rzecz powodzian w Kongresowej (II lub III 82) i dłuższy o pół godziny występ w Teatrze Na Woli (IV 82). Grali wtedy głównie wczesne utwory (w tym hardrockowo TV Super Star), był Kaskader i Tir, a Bluffmanię i Tasmanię reprezentowała chyba tylko Dzida. Właśnie jej fragment rozpoczynał oba koncerty, następnie płynnie przechodząc w Królewski poker. Jesienią Dzida łączyła się już z Bruderszaftem. Mniej więcej tak, jak w tym kakofonicznym amatorskim miksie.
Nie wiem, czemu to skasowałem?! Na pewno przyczyniły się do tego permanentne kłopoty z kasetami, może także wydawało mi się głupiemu, że jakość jest zła:{{ Nie było tak źle – jak się później okazało, całkiem fajnie na sprzęcie stereo było słychać jedyny ocalały fragment kończący koncert w teatrze...



Nie pamiętam też, jak usunąłem z taśmy pierwszą wersję (starszą o kilka/naście dni) Kaskadera zbliżoną do tej, jaką grali na koncertach. Gitara była wyżej i ostrzej, i gdy usłyszałem singla, byłem nieco zadziwiony i zawiedziony, że gitara brzmi też ładnie, ale tylko plumka solówkę.



Wpadła mi w ręce stara tracklista z koncertu z marca 83. Może zaciekawi fanów:
1. Tasmania • 2. Człowiek maszyna • 3. Piłem z diabłem bruderszaft • 4. Bluffmania • 5. Cztery ściany - mało miejsca • 6. Spokojnie - to minie • 7. Elektryczna kokieteria • 8. Romantic Blues • 9. Przemiana materii {instrumental z rozbudowanym solo Andrzeja Dylewskiego} • 10. I Won't Come Back To Alabama {bluesik ze śpiewającym Januszem Łakomcem} • 11. Dzida • 12 & 14. Jak to możliwe • 13. Tir.



Nadciąga wielka burza
w zoo owce wiedzą jak się kry
ć

- taki tekst Popłochu dostawał cenzor przed koncertami, podczas których Mech śpiewał zomowce wiedzą jak nas bić.
Kiedyś Maciej Januszko zmienił tekst w Jak to możliwe, komentując na gorąco: ...pan Janek na mikserze je.




Zmienione na koncertach były też większe partie tekstów...

Tira Robert Milewski zaczynał słowami:

Stop! - mówi zegar
Koniec, na finał już czas
Moment - mówi zegar
Jeszcze wam daję
I tylko już raz
Grajcie mi to, co bym
Zagrać wam kiedyś tak chciał


W Marszu live scenę wyparł statek:

Na wielkim niebie widzisz żagle
Chcesz płynąć niby ptak
Otwarte drzwi, więc wejdź na statek
Na nową podróż czas

Na wielkim domu widzisz napis
Omijasz go co dnia
Korowód jakichś dziwnych zdarzeń
Są ludzie obcy nam


Na wielkim niebie widzisz gwiazdy
Chcesz płynąć niby ptak
Zostaw już wszystkie swoje sprawy
Jeden jedyny raz


poniedziałek, 26 października 2009

Andrzej Dylewski






Świetny perkusista o rozpoznawalnym soczystym brzmieniu Andrzej Dylewski znany jest przede wszystkim z gry w grupie Mech (albumy Bluffmania i Tasmania, a na nich autorstwo Nautiliusa,
W pajęczej sieci milczeń
i Kołysanki dla nienarodzonego oraz współautorstwo Maszyny) i Lady Pank (płyta LP 3). Występował także z debiutującym jako solistą Tadeuszem Nalepą, a w składzie byli jeszcze Jan Borysewicz oraz Wojciech „Jajco” Bruślik - właśnie z nimi nagrywał Układy Izabeli Trojanowskiej oraz - podczas tejże sesji - Małą Lady Punk wówczas jeszcze nieistniejącej formacji.
Miał także własny zespół Squonk, a zanim wyemigrował do USA (gdzie jest właścicielem studia muzycznego Media Sound oraz gra w zespole Swing Billy), w marcu 1985 nagrał dla Tonpressu singla ze swoimi kompozycjami: W labiryncie (do słów Jacka? Kęcika) i Taniec norek.

Rip singla z kasety.

Taniec norek w labiryncie
i w mocnym składzie:
Andrzej Dylewski - perkusja akustyczna i Simmonsa, instr. klawiszowe
Ryszard Sygitowicz - gitara
Krzysztof Ścierański - gitara basowa
Marceli Latoszek - syntezatory
Ziemowit Kosmowski - śpiew

niedziela, 14 czerwca 2009

Robert Lor Millord Milewski




•  Nadawanie nazwy jakiejś rzeczy rozpoczyna dogorywanie lub powoduje natychmiastową śmierć. Wiąże się z tym modny temat szufladkowania muzyki. Ta, która została nazwana (jazz, jazz-rock, rock and roll, punk rock itd.) przeszła ze stanu czystej idei, istnienia (niektórzy mówią - bytu) w stan przedmiotu, używki, niewiele znaczącej i powierzchownie odczuwanej, w stan dogorywającej rzeczy. Nazywanie rzeczy rozpoczyna jej śmierć, słowa nie wypowiedziane uśmiercają myśli. Najpiękniejszym momentem istnienia myśli jest ta chwila, tuż przed otwarciem ust, tuż przed wypowiedzeniem słów, próbujących tę myśl określić. Później jest już tylko gadulstwo. I może dlatego coraz mniej chce mi się mówić, a coraz częściej milczeć.

- Ale jednak odzywasz się czasami?

•  Cóż zrobić, jeżeli za milczenie nie kupię chleba. Milczeniem nic się nie wskóra, choć podobno jest złotem. Postanowiłem więc głośniej milczeć i znaleźć do tego wspólników. Sam się nie będę wygłupiał. Dlatego zacząłem znów nagrywać.

Tak mówił Robert Milewski w 1987 roku w wywiadzie dla Sztandaru Młodych, opatrzonym tytułem Głośniej milczeć...

A nagrania? Tonpress - mimo wcześniejszych ustaleń - odmówił jednak ich wydania na płycie... 6 z 12 można znależć (podobnie jak kilka produkcji z USA i wczesne nagrania grupy Mech) na stronie muzyka: http://robert-millord-music.com/index.html

Rob Millord 1988

1. Terminator
2. Stranger
3. A Pupil
4. Am I?
5. Do ściętej głowy / To a Cut Head
6. Króla! (To wszystko) / Need a King!
+
7. Across the Ocean
8. Florida Heat
9. Home
10. Robert Millord Demo Reel

Szkoda, że to nie wszystko...

czwartek, 7 maja 2009

Mech w Progresji





Mech
wrócił po latach już bez Roberta Milewskiego i Andrzeja Dylewskiego, w nowym składzie, brzmieniu i częściowo premierowym repertuarze. Grupa na tyle się zmieniła i upodobniła do pewnych zagranicznych wykonawców (zwłaszcza wokal Maćka Januszki i gitara Piotra „Dzikiego” Chancewicza), że słuchacze bodaj gliwickiego radia przez miesiąc nie potrafili odgadnąć, kto wykonuje utwór Painkiller.
Na koncercie w warszawskiej Progresji muzyków wspomagał wokalista Merry Pop Ins Łukasz Rychlicki (4 track - Czołgiści), a także przedostatni ze starego bandu - gitarzysta Janusz Łakomiec (ballady 6 i 7 oraz elektronika w paru innych).
Solidnie i rasowo, choć z mniejszymi emocjami niż przed laty i trochę zbyt krótko... A dowcip (8) - ekstraklasa!
________________________

Mech

Progresja 22.04.2005

* * * 1/3 * *

IV 2005