Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ♫ Frank Zappa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ♫ Frank Zappa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 5 czerwca 2009

Dweezil






Dweezil Zappa
Go With What
You Know

2006

* * * 2/3 * *




Szczęśliwi, którzy widzieli i słyszeli Zappa Plays Zappa przedwczoraj na żywo. Rewelacyjny ponaddwugodzinny koncert ekipy świetnych muzyków, dzięki którym duch Franka Zappy ciągle jest żywy! Mimo że Dweezil nie skomponuje i nie nagra tylu genialnych utworów co ojciec, to naprawdę ogromnie dużo (podobnie jak reszta grupy) potrafi dodać od siebie i z przyjemnością słucha się nowych improwizacji i aranżacji w wykonaniu ZPZ. Wprawdzie nie można było robić nawet zdjęć, ale może kiedyś... doczekamy się bootlega Poland? Oby...
Tymczasem posłuchajcie solowej płyty Dweezila (na której znajduje się parę coverów Franka), może nie najrówniejszej, ale na pewno wartej posłuchania.

piątek, 8 maja 2009

Frankincense





The
Muffin Men

Frankincense: The Muffin Men Play Frank Zappa
1997

* * * * 1/3 *




Wydany w 1997 roku album Frankincense rozpoczyna króciutkie intro ze śmiechem i gwiazdkowym chórem dziecięcym. Chwilę potem Jones Crusher – soczysty rock’n’rollowy utwór z zaskakującą cyrkową wstawką Frizella i równie nieoczekiwanym riffem z Hendrixa. Moja noga jeszcze pląsa, gdy ostre dźwięki płynnie przechodzą w tajemniczy i klimatyczny Chunga's Revenge, po który sięgnął między innymi Gotan Project, a i Kar Wai Wong wykorzystał w Happy Together, kultowym filmie o gejach. I tu niebywałe zaskoczenie – utwór jest dwa razy dłuższy niż oryginał, a solowe partie fletu, saksofonu i gitary wręcz oszałamiają! Tym razem Brytyjczycy zręcznie wplatają cytat z W grocie Króla Gór Edwarda Griega. Dwanaście i pół minuty wspaniałego grania, w którym Muffin Men chyba nawet przerośli swego guru.
Pomiędzy dynamicznymi i przebojowymi Tryin’ To Grow A Chin, City Of Tiny Lights, I Ain’t Got No Heart oraz San Bernardino wybrzmiewają, tworząc niezwykły kolaż stylistyczny, kolejne części słynnych Uncle Meat i King Konga. Jest też odarta z gitarowego zgiełku wersji pierwotnej, odsłaniająca melodię kompozycja Transylvania Boogie. Z Karpat instrumentaliści błyskawicznie przedostają się w świat orientalnych improwizacji If Nine Was Six i That’s A Nice Jumper, pośród których pojawia się także – niespodziewanie oczywiście – nutka reggae. Uszy raduje stylowe Absolutely Free: urokliwe pianino, głosy dzieci i śpiew rodem ze starej Anglii. Za przymrużeniem oka –tak freedom, freedom mógłby zaśpiewać… Robin Hood.
To bardzo udane wydawnictwo kończą łagodne, kojące dźwięki pianina w Intro To A Little House i radosne zamknięcie cudzysłowu – Outro z dziećmi mufinkami. Sam Frank być może tak samo zakończyłby ten wielowarstwowy i pełen wyrafinowanej muzyki album. I pewnie gdzieś tam na innym świecie jest dumny ze swoich naśladowców.


Paul Ryan drums, vocal
Ian Jump lead guitar, vocal
Andy Frizell flute, sax, trombone, vocal
Roddie Gilliard guitar, vocal
Dave Dominey bass, vocal
Andy Jacobson rhodes, moog, organ, vocal
Tony Whittaker acoustic piano

&

Jimmy Carl Black dialogue
Grace Hunt vocals
Katie Chamberlain vocals

niedziela, 22 lutego 2009

Zizi Hill


Nie jest to kapela z mojego topu, choć parę niezłych kawałków popełniła (choćby Cheap Sunglasses czy La Grange). Akurat sobie odświeżam trio - w którym jest dwóch brodaczy po kolana, a trzeci bez zarostu nazywa się Broda - i przypominam jak to ze 20 lat temu, słysząc Manic Mechanic, myślałem, że to Zappa lub Vai...



ZZ Top w wersji nieco odbiegającej od studyjnej, ale za to z prawdziwym teksańskim baletem gitarzystów.

Są grupy, które wydały wspaniałe albumy i takie, które nagrały kilka znakomitych utworów. ZZ to przykład tej drugiej kategorii, najlepsze ich płyty są co najwyżej średnio dobre:
1. Tres Hombres 1972 * * * 1/2 * *
2. Deguello 1979 * * * 1/3 * *
3. Eliminator 1983 * * 3 * *
:: Rhythmeen 1996 * * 3 * *

sobota, 21 lutego 2009

Mufinki


Muffin Men wywodzą się z Liverpoolu i grają covery, lecz nie Beatlesów (wtedy pewnie nazywaliby się inaczej – może Sgt. Strawberry albo Yellow Submarines?), a Franka Zappy… Grupa została założona w 1990 roku specjalnie na okolicznościowy koncert z okazji 50. urodzin mistrza – wirtuoza gitary oraz geniusza kompozycji i aranżacji – i od tychże kilkunastu lat konsekwentnie wypełnia tzw. Zappa’s Universe. Co najważniejsze, nie jest to jedynie bierne odtwarzanie, ale urozmaicanie konwencji i styli w iście zappowskim duchu. Ogromna w tym zasługa głównie gitarzysty Carla Bowry’ego i grającego na flecie Andy’ego Frizella, a oblicze zespołu kształtowali także gościnnie pojawiający się na nagraniach i koncertach muzycy, którzy występowali niegdyś z Zappą: Jimmy Carl Black, Napoleon Murphy Brock, Mike Keneally, Don Preston i Ike Willis.



Jak się okazuje, Beatlesów też grają, ale montując utwór King Kong, I Want You.
Warto poszukać i posłuchać innych Mufinków na tubie (chociażby prawie tanecznej wersji My Guitar Wants To Kill Your Mamma



albo Trouble Every Day)



a także innych genialnych interpretatorów na blogu ...

Oh No


Nie mogłem znaleźć lepszego utworu na intro - takiego, który czasami często powraca i spaceruje po głowie. Frank w 14. chyba wersji (1974) - zresztą zappabistej - Oh No I Don’t Believe It.




Niemal siedmiominutowa porcja muzyki z banerem reklamowym

Frank Zappa:
1. Freak Out! 1966 * * * * 5
:: The Grand Wazoo 1972 * * * * 5
:: Sheik Yerbouti 1979 * * * * 5
:: Joe's Garage 1979 * * * * 5
5. We're Only In It For the Money 1968 * * * * 2/3 *
6. Absolutely Free 1967 * * * * 1/2 *
:: Lumpy Gravy 1968 * * * * 1/2 *
:: Uncle Meat 1969 * * * * 1/2 *
:: Hot Rats 1969 * * * * 1/2 *