piątek, 22 maja 2009

Motorpsycho + Jaga Jazzist Horns = In The Fishtank 10





Motorpsycho
+Jaga Jazzist Horns

In The Fishtank 10
2003

* * * * 5



Bohaterami trwającej ponad 46 minut i przebrzmiewającej o wiele za szybko epki z Fishtanku są tym razem Norwegowie z Motorpsycho i Jaga Jazzist. Zauroczenie możliwe od pierwszego wsłuchania, a jeśli nie, to zawsze jest genialny utwór 5 - Tristano - za setki lat ludzie powinni go znać i słuchać! I znowu na nowo go odkrywam, a czas goni niepostrzeżenie, by eksplodować na dobre przy 16:39. Ekstazapp!

poniedziałek, 18 maja 2009

13 satysfakcja Tie Breaku




Parunastu facetów na scenie, a materiał mono niestety (zgrywany z VHS). Mimo wszystko warto zarchiwizować ten nagrany w krakowskim studiu telewizyjnym koncert z 1993 roku, a wyemitowany w 2 częściach chyba rok później.

Tie Break i 19 utworów:
w często roboczych tytułach podani Jego Goście i muzycy grający główne role - Tomasz Stańko, Jorgos Skolias, Stanisław Sojka, Ziut Gralak, Włodzimierz Kiniorski, Tomasz Lipiński (m.in. z taneczną wersją Nie wierzę politykom, przy której Sojka wywija, że hej) oraz Jacek Bieleński (9 - Po co ci - z tekstem Kapsel, kafel i podwiązka, piękny cmentarz na Powązkach).
Szkoda, że nikt nie wydał tych prawie 96 minut dobrej zabawy. Kilka, a może i więcej naprawdę doskonałych fragmentów - jednym z moich faworytów jest 7, czyli dawny Zamulony: 1 utwór - 3 teksty i 3 wokalistów - Skolias śpiewa After Midnight, Sojka - Dokąd idziesz, a Mateusz Pospieszalski - Czy zgon, czy dzwon, czy tron gdzieś na ciebie czeka...
________________________

Tie Break i Jego Goście
13 Satysfakcja A
13 Satysfakcja B

* * * 3/4 * *

1993

* Gin Gi Lob (Cincillo:)

sobota, 16 maja 2009

Żeby cię lepiej zjeść ••• Boskie Buenos




Książka Żeby cię lepiej zjeść argentyńskiego pisarza Eduardo Gudiño Kieffera ukazała się w Wydawnictwie Literackim w 1973 roku.
Można o niej przeczytać właściwie tylko t u t a j.
Nie ma tam jednak - jak i nigdzie niestety - śladu o tym, że z tą iberoamerykańską prozą zetknęła się i zmierzyła Kora.

::

Oto najistotniejsze fragmenty wywiadu Sebastiana z Miss Piel Dulce (strony 120-130):

- Imię?
- Lattarulo, Gladys Semiramis. Po babce. Ale niech pan da Gladys del Carmen. Będzie lepiej. Dobrze?
[...]
- No tak... Na co zamierza pani przeznaczyć pieniądze z nagrody?
- Chcę jeszcze raz pojechać do Europy. Byłam już raz, wie pan, we Włoszech, u dziadków. Byliśmy ze trzy miesiące, strasznie się wynudziłam, nie mogłam się doczekać powrotu do Buenos Aires. Ale znów mam ochotę pojechać, poznać Paryż, Londyn... Podróżować jest bosko. Więcej się można nauczyć jeżdżąc niż czytając, panie dziennikarzu.
- Co pani sądzi o mężczyznach?
- Ach, jaki pan ciekawski! Ostrzegali, żebym się strzegła dziennikarzy. No dobrze, o mężczyznach myślę, że wszyscy powinni być tacy jak mój ojciec, uczciwi i pracowici. Otóż to.
- Niech mi pani powie, wierzy pani w horoskopy, w chiromancję, w astrologię?
- Widzi pan: w horoskopy, chiromancję i te inne sprawy czarowników nie wierzę. A co się tyczy astrologii, powiedzmy ciał astralnych, Jowisza, planet i tego... oczarowują mnie!
[...]
- A więc to nie pierwszy pani sukces?
- Nie, oczywiście, że nie. Poza tym, kiedy wracaliśmy z Europy, wybrali mnie Syreną Morza. Na uroczystości przekroczenia równika, wie pan? Było bosko. Zaprosili mnie do pierwszej klasy i siedziałam przy kapitańskim stole i częstowali mnie szampanem. Uwielbiam szampana, chyba już mówiłam?
[...]
- Jestem do głębi wzruszony. Jeszcze raz dziękuję. Adios.
- Adios, panie dziennikarzu. I niech pan nie zapomni przesłać mi dwudziestu egzemplarzy dziennika. Potem podaruję panu zdjęcie z autografem. Adiooooos!



Cóż, przez lata liczba egzemplarzy wzrosła do stu...
Muzyczki nie załączę, dodam pozostały tekst Boskiego Buenos (M.Jackowski - O.Jackowska):

Serdecznie witam, panie dziennikarzu
Zanim opowiem o swych planach...
Lub jeszcze dalej, do Buenos Aires...
Ale teraz muszę jechać do Buenos Aires...
Ja uwielbiam szampana w Buenos Aires...
Buenos Aires
Buenos Aires
Buenos Aires
Buenos Aires...
Lecz przede wszystkim w Buenos Aires...
Lub jeszcze dalej, do Buenos Aires...
Buenos Aires
Buenos Aires
Buenos Aires
Buenos Aires...




Na marginesie: przez lata byłem przekonany, że Noc komety jest kompozycją Romualda Lipki i kalką utworu Time To Turn zachodnioniemieckiego Eloy.
Jakież było moje zdziwienie, gdy przeczytałem:
Warunkiem rejestracji utworu w poznańskim studiu było nagranie drugiej kompozycji – własnej wersji wybranego przeboju zagranicznego, która miała wypełnić przygotowywany przez to studio nocny blok sylwestrowy[26]. Zespół zdecydował się na "Time to Turn" niemieckiej grupy Eloy. Tak stworzono utwór "Noc komety". Polskojęzyczny tekst napisał Marek Dutkiewicz.

Odważnie! Tyle potencjalnych kowerów, a oni zaledwie półroczny numer średnio znanej w Polsce kapeli...

piątek, 15 maja 2009

Hokus pokus










Hocus Pocus
Kurt Vonnegut 1990
Czytelnik 1991
* * 3 * *








::

Dopóki istnieje klasa niższa, zaliczam się do niej. Dopóki istnieje element przestępczy, należę do niego. Dopóki ktokolwiek przebywa w więzieniu, nie jestem wolny.

::

Nie ma w tej książce nieprzyzwoitych słów, oprócz cholera i Bóg, na wypadek gdyby ktoś się obawiał, że jakieś niewinne dziecko mogłoby tu coś takiego zobaczyć.

::

Fedders był chyba najbardziej zarozumiałym człowiekiem, jakiego widziałem poza wojskiem. Uważał, że jego płynna znajomość chińskiego czyni go kimś równie znakomitym jak fizyk jądrowy, jak gdyby mówić po chińsku nie potrafiło 1 000 000 000 innych ludzi, w tym niewątpliwie 1 000 000 kretynów.

::

Lecz jedynym człowiekiem nie będącym zbiegiem, który został postrzelony dlatego, że był czarny, był siostrzeniec burmistrza Troy. I został jedynie lekko zraniony w ramię. Stracił władzę w prawej ręce, lecz naprawiono to później dzięki cudowi mikrochirurgii.
Zresztą i tak był mańkutem.

::

Gdzie jest życie, tam jest nadzieja. Tak powiada John Gay w Biblii Ateisty. Cóż za niepoprawny optymista!

::

Tak czy owak, ilu Amerykanów wiedziało albo przejmowało się tym, gdzie albo czym jest Dolina Mohiga, albo Laos, Kambodża czy Trypolis? Dzięki naszemu wspaniałemu systemowi oświatowemu i telewizji połowa z nich nie potrafiła nawet znaleźć na mapie świata własnego kraju.
Trzy czwarte z nich nie potrafiło założyć z powrotem nakrętki na butelkę whisky nie zrywając gwintu.

::

- Gdzie twój mundur, Żołnierzu?
- Kaznodziejo - odparł, czyniąc aluzję do koloru swojej skóry - ja urodziłem się w mundurze.

::

wtorek, 12 maja 2009

Małżowina


W bazie internetowej Małżowina Wojciecha Smarzowskiego figuruje jako film, w TV jest nadawana jako teatr. W każdym razie utwór z Marcinem Świetlickim w roli głównej ogląda się świetnie i nie przeszkadza w tym nawet fakt, że mieszkanie sąsiadów ma dziwny rozkład... W poniższej scenie początkowej znakomita Krystyna Rutkowska-Ulewicz - szczena opada!

sobota, 9 maja 2009

На Краю Земли - Au Bout du Monde


Dzień dziecka zamiast dnia zwycięstwa...
Panie, panowie i maluchy: Konstantin Bronzit i Na końcu świata.
G i e n i j a l n e



piątek, 8 maja 2009

Frankincense





The
Muffin Men

Frankincense: The Muffin Men Play Frank Zappa
1997

* * * * 1/3 *




Wydany w 1997 roku album Frankincense rozpoczyna króciutkie intro ze śmiechem i gwiazdkowym chórem dziecięcym. Chwilę potem Jones Crusher – soczysty rock’n’rollowy utwór z zaskakującą cyrkową wstawką Frizella i równie nieoczekiwanym riffem z Hendrixa. Moja noga jeszcze pląsa, gdy ostre dźwięki płynnie przechodzą w tajemniczy i klimatyczny Chunga's Revenge, po który sięgnął między innymi Gotan Project, a i Kar Wai Wong wykorzystał w Happy Together, kultowym filmie o gejach. I tu niebywałe zaskoczenie – utwór jest dwa razy dłuższy niż oryginał, a solowe partie fletu, saksofonu i gitary wręcz oszałamiają! Tym razem Brytyjczycy zręcznie wplatają cytat z W grocie Króla Gór Edwarda Griega. Dwanaście i pół minuty wspaniałego grania, w którym Muffin Men chyba nawet przerośli swego guru.
Pomiędzy dynamicznymi i przebojowymi Tryin’ To Grow A Chin, City Of Tiny Lights, I Ain’t Got No Heart oraz San Bernardino wybrzmiewają, tworząc niezwykły kolaż stylistyczny, kolejne części słynnych Uncle Meat i King Konga. Jest też odarta z gitarowego zgiełku wersji pierwotnej, odsłaniająca melodię kompozycja Transylvania Boogie. Z Karpat instrumentaliści błyskawicznie przedostają się w świat orientalnych improwizacji If Nine Was Six i That’s A Nice Jumper, pośród których pojawia się także – niespodziewanie oczywiście – nutka reggae. Uszy raduje stylowe Absolutely Free: urokliwe pianino, głosy dzieci i śpiew rodem ze starej Anglii. Za przymrużeniem oka –tak freedom, freedom mógłby zaśpiewać… Robin Hood.
To bardzo udane wydawnictwo kończą łagodne, kojące dźwięki pianina w Intro To A Little House i radosne zamknięcie cudzysłowia – Outro z dziećmi mufinkami. Sam Frank być może tak samo zakończyłby ten wielowarstwowy i pełen wyrafinowanej muzyki album. I pewnie gdzieś tam na innym świecie jest dumny ze swoich naśladowców.


Paul Ryan drums, vocal
Ian Jump lead guitar, vocal
Andy Frizell flute, sax, trombone, vocal
Roddie Gilliard guitar, vocal
Dave Dominey bass, vocal
Andy Jacobson rhodes, moog, organ, vocal
Tony Whittaker acoustic piano

&

Jimmy Carl Black dialogue
Grace Hunt vocals
Katie Chamberlain vocals

czwartek, 7 maja 2009

Mech w Progresji





Mech
wrócił po latach już bez Roberta Milewskiego i Andrzeja Dylewskiego, w nowym składzie, brzmieniu i częściowo premierowym repertuarze. Grupa na tyle się zmieniła i upodobniła do pewnych zagranicznych wykonawców (zwłaszcza wokal Maćka Januszki i gitara Piotra „Dzikiego” Chancewicza), że słuchacze bodaj gliwickiego radia przez miesiąc nie potrafili odgadnąć, kto wykonuje utwór Painkiller.
Na koncercie w warszawskiej Progresji muzyków wspomagał wokalista Merry Pop Ins Łukasz Rychlicki (4 track - Czołgiści), a także przedostatni ze starego bandu - gitarzysta Janusz Łakomiec (ballady 6 i 7 oraz elektronika w paru innych).
Solidnie i rasowo, choć z mniejszymi emocjami niż przed laty i trochę zbyt krótko... A dowcip (8) - ekstraklasa!
________________________

Mech

Progresja 22.04.2005

* * * 1/3 * *

IV 2005

niedziela, 3 maja 2009

Kletka Red


Początkowo myślałem, że Kletka Red to ekipa z dawnej Jugosławii, z upływem muzyki postawiłem na Rosjan albo kogoś z WNP. Okazało się, że to międzynarodowy projekt Andy`ego Moora z holenderskiego the Ex i mołdawsko-niemiecko-żydowskiego internacjonała Leonida Soybelmana znanego również z estońskiego Ne Zhdali.



Pardon, Grand Merci: How I Forget

Więcej do poczytania i posłuchania tutaj... oraz tu:

Tutaj tu.
Sigariety, papierosy, bieztalienty, pajezda?

1. Hybrid 2000 * * * 4 *
2. Hijacking 1996 * * * 1/2 * *

sobota, 2 maja 2009

Palcepanzer Panzerballett


I znowu po niemieckiej stronie. Jazzmetalowy monachijski kwintet Panzerballett gra gęsto i soczyście Sepulturzeit. Mało znam (jeszcze...) Sepulturę i nie wiem czy - znając skłonność muzyków do grania kowerów - nie jest to przeróbka tematu Brazylijczyków?



Bawarczycy nagrali wiele szalonych i nie zawsze łatwo rozpoznawalnych interpretacji słynnych utworów - Pink Panther, Smoke on the Water, Wind of Change, Birdland czy Paranoid (w krańcowym stadium chyba). A tu w równie znajomym fragmencie:


Bayerfulln czy TSV?

Panzerballett:

1. Starke Stücke 2008 * * * 4 *
2. Panzerballett 2005 * * * 1/2 * *